Do tej pory żadna osoba nie zdołała ustalić tożsamości adoptowanego syna Sandry Bullock.

Advertisements

Sandra Bullock: Telefon, który zmienił wszystko i droga do macierzyństwa przez adopcję

Advertisements

W 2010 roku Sandra Bullock odebrała telefon, który przewrócił jej świat do góry nogami. Po drugiej stronie usłyszała jedno, krótkie zdanie: „Twoje miejsce jest tutaj.” Te słowa odmieniły jej życie na zawsze.

Kilka tygodni później aktorka stała już na scenie, trzymając w dłoni swojego pierwszego Oscara za niezapomnianą rolę w filmie The Blind Side. Ale choć wszyscy gratulowali jej sukcesu, myślami była zupełnie gdzie indziej.

Advertisements

– Jedyne, czego wtedy pragnęłam, to wrócić do domu i nakarmić Lou – przyznała szczerze, wspominając ten wieczór. Jej myśli krążyły wyłącznie wokół dziecka, na które czekała od lat.

„Czułam, że moje dziecko jest tam”

Pięć lat wcześniej, po przejściu huraganu Katrina, który spustoszył Luizjanę, Sandra poczuła niezwykłą więź z tym miejscem. Coś w jej sercu mówiło jej, że właśnie tam znajduje się jej przyszłe dziecko.

– Kiedy Katrina zniszczyła Nowy Orlean, pojawiło się we mnie przeczucie, że właśnie tam czeka na mnie moje dziecko – wyznała w rozmowie z Hodą Kotb w programie Today.

I choć lata mijały, Bullock nie traciła nadziei. Aż w styczniu 2010 roku zadzwonił telefon, na który tak długo czekała.

– Niespodziewanie odebrałam telefon. Ktoś powiedział: „Twoje miejsce jest tutaj.” To był szok, bo od złożenia dokumentów minęły już lata – opowiadała w wywiadzie dla CBS News.

Sandra natychmiast zakochała się w trzymiesięcznym Louisie Bardo Bullocku, pochodzącym z Nowego Orleanu. Gdy po raz pierwszy spojrzała mu w oczy, wiedziała, że jest jej synem.

– Patrzył na mnie tak głęboko, jakby znał mnie od zawsze. Wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Pasował idealnie do moich ramion. Był taki mądry – mówiła z miłością.

„Właściwe dziecko samo cię znajdzie”

Bullock przyznała, że przez długi czas miała wątpliwości, czy kiedykolwiek zostanie matką. Ale usłyszała kiedyś słowa, które na zawsze zapamiętała: „Właściwe dziecko znajdzie drogę do ciebie.” I tak się stało.

– Kiedy go zobaczyłam, zrozumiałam wszystko. Wróciłam do domu i tylko to się liczyło. Nawet Oscar nie był ważny – wspominała.

Niestety, radość z macierzyństwa szybko zmąciły problemy osobiste. Kilka dni po ceremonii rozdania Oscarów jej małżeństwo z Jesse Jamesem dobiegło końca. Sandra została sama z niemowlęciem na rękach.

– Musiałam poradzić sobie ze stratą, nie przenosząc tego bólu na dziecko. Noworodki czują wszystko. Skupiłam się całkowicie na Lou, aby jego pierwszy rok życia nie był naznaczony moim cierpieniem – wyznała.

Miłość, która zmienia wszystko

Macierzyństwo zmieniło wszystko. Sandra ograniczyła swoją karierę, by w pełni poświęcić się roli mamy.

– Gdy pojawia się dziecko, priorytety same się ustawiają. Louis stał się moim centrum świata – przyznała.

Pewnego dnia, gdy Lou miał kilka lat, spojrzał na Sandrę i oznajmił: „Niedługo będziemy mieć kolejne dziecko.”

Choć początkowo nie planowała powiększenia rodziny, słowa syna nie dawały jej spokoju. I rzeczywiście – niedługo potem do ich życia dołączyła mała Laila.

Dziewczynka, która do tej pory przebywała w rodzinie zastępczej w Luizjanie, trafiła do domu Sandry w 2015 roku, mając trzy latka. Jej początki były trudne – była wycofana, przestraszona, często chowała się w szafach lub na półkach z książkami, zawsze gotowa do ucieczki.

– Musiałam jej pokazać, że jest bezpieczna. Że już nigdzie nie musi iść – powiedziała Sandra.

Ojciec z wyboru i Laila – mała wojowniczka

Przez wiele lat dzieciom towarzyszył Bryan Randall – partner Sandry, który był dla nich ojcem z serca, nie z krwi. Niestety, zmarł w 2023 roku po ciężkiej chorobie.

– Mówił mi kiedyś: „Zobaczysz, kiedy Laila będzie z nami dłużej, zmieni się.” I miał rację – wspominała Sandra.

Dziś opisuje córkę jako silną, odważną i niezłomną dziewczynkę.

– Jest wojowniczką. Ciężko pracowała, by wyjść z traumy i znaleźć spokój. Ona naprawdę zmieni świat – mówi z dumą.

A Lou? Dziś trzynastoletni chłopiec jest jej prawą ręką – mądry, wrażliwy, pełen empatii.

– Czułam coś duchowego, kiedy go po raz pierwszy trzymałam. On nie tylko przyszedł do mojego życia – on je poprowadził – powiedziała Bullock.

Przerwa od Hollywood

Choć miliony fanów tęsknią za nią na ekranie, Sandra Bullock zdecydowała się ograniczyć swoje zobowiązania zawodowe. Ostatni raz pojawiła się w filmie Zaginione miasto u boku Channinga Tatuma oraz w Bullet Train z Bradem Pittem.

– Wciąż mogę tworzyć, mogę być aktywna w społeczności, ale na razie potrzebuję czasu dla mojej rodziny – wyjaśniła.

Sandra Bullock nie tylko udowodniła, że jest utalentowaną aktorką – pokazała też, że ma serce większe niż scena, na której kiedyś odebrała Oscara. Dziś jej największą rolą jest ta – bycie mamą.

Co sądzisz o tej niezwykłej historii? Podziel się swoimi przemyśleniami i pokaż ją innym – może zainspiruje kogoś tak, jak Sandra zainspirowała nas.

Advertisements

Leave a Comment