Marta wracała z pracy, po drodze wstąpiła do sklepu, kupiła potrzebne rzeczy i dźwigając torby z zakupami, ruszyła w stronę domu. Jej mąż był przeziębiony, więc chciała jak najszybciej przygotować coś ciepłego do jedzenia. Gdy stanęła pod drzwiami mieszkania i nacisnęła dzwonek, nagle zamarła. Z wnętrza dobiegł znajomy, czuły głos — głos jej mamy. Marta zbladła. — Niemożliwe… Przecież mama nie żyje od lat… — szepnęła z niedowierzaniem.

Advertisements

Kiedy mój syn dostał się na uniwersytet, wyjechałam na kilka lat do Ameryki. Myślałam, że trochę popracuję, coś zarobię, marzyłam o tym, żeby kupić Michałowi dobre auto i mieszkanie. Wszystko układało się dobrze – Michał studiował, ja pracowałam. I oto pewnego dnia w rozmowie Michał powiedział mi, że chce się ożenić. Byłam przeciwna, ponieważ jego wybranka była starsza od niego o siedem lat i miała już dziecko.

Advertisements

Mam jednego syna, Michała. Praktycznie całe życie poświęciłam jemu. Kiedy Michał dostał się na uniwersytet, wyjechałam na kilka lat do Ameryki, żeby popracować, zarobić trochę pieniędzy i spełnić swoje marzenie – kupić Michałowi porządne auto i mieszkanie.

Wszystko szło dobrze – Michał studiował, ja pracowałam. Codziennie do siebie dzwoniliśmy. I pewnego dnia w trakcie rozmowy syn oznajmił mi, że chce się ożenić. Nie byłam z tego powodu szczególnie szczęśliwa, bo uważałam, że 22 lata to zdecydowanie za wcześnie na małżeństwo. Ale to nie było najgorsze. Michał dodał, że jego wybranka jest starsza od niego o siedem lat i ma już dziecko.

Advertisements

Od razu powiedziałam, że jestem przeciwna. Ale Michał oznajmił mi, że jest dorosły i może sam podejmować ważne życiowe decyzje.

– Co ty możesz sam? – powiedziałam. – Nie zarobiłeś jeszcze ani grosza, nic nie wniosłeś do domu! Myślisz, że będę utrzymywać was wszystkich?

– A właśnie, że mogę! I nie zamierzam brać od ciebie pieniędzy na swoją rodzinę! Już znalazłem pracę. Pracuję zdalnie, to nie przeszkadza mi w nauce, zresztą do zakończenia studiów zostało mi tylko kilka miesięcy.

„Boże, wcale mnie tak bardzo nie potrzebuje… Jest mądrym chłopakiem: zna się na komputerach, biegle włada dwoma językami, zawsze zarobi na chleb z masłem”.

– Mamo, no co ty! – Syn objął mnie ramieniem. – Natalia jest wspaniała. Jest mądra, piękna i świetnie prowadzi dom. Na pewno ci się spodoba, zobaczysz! A Artur to cudowny chłopiec, niesamowicie bystry. Natalia miała pecha z pierwszym mężem, ale ja uczynię ją szczęśliwą.

– Ją uczynisz szczęśliwą, a mnie – nieszczęśliwą…

– Znowu to samo… – westchnął Michał i poszedł do swojego pokoju.

– Synu, może najpierw pomieszkacie razem bez ślubu? Po co się spieszyć? Teraz wielu tak robi, a potem podejmują decyzję, co dalej.

– Gdybyś miała córkę, doradziłabyś jej to samo? Wiesz, mamo, w związku bez ślubu żyją mężczyźni, którzy nie chcą brać na siebie odpowiedzialności.

To dla nich wygodne: jeśli im się nie spodoba – pakują walizki i odchodzą. A tak – rozwód, formalności, podział majątku… Nie myślałem, że tak do tego podejdziesz. Przecież zawsze byliśmy dla siebie przyjaciółmi. I to ty mnie nauczyłaś, że mężczyzna musi odpowiadać nie tylko za siebie, ale i za swoją kobietę.

Wiesz, o czym marzyłem przez wszystkie te lata, odkąd rozstałaś się z tatą? Że spotkasz troskliwego mężczyznę, który rozwiąże wszystkie twoje problemy. Albo przynajmniej podzieli je z tobą, kiedy byłem dzieckiem.

Ale to się nie wydarzyło. I musiałaś wyjechać za granicę, żeby zapewnić nam przyszłość. Jestem ci za to nieskończenie wdzięczny.

Nie zastanawiając się długo, spakowałam walizki i wróciłam do domu – ratować syna. Taka synowa zdecydowanie mi nie odpowiadała. Po przyjeździe nie wiedziałam, co mam robić. Skonsultowałam się z przyjaciółkami, ale ich opinie były podzielone. Maria współczuła mi i radziła porozmawiać z Natalią, kobieta z kobietą. Uważała, że Michał jest jeszcze za młody na małżeństwo. Z Anną było trudniej – ona sama była w związku z mężczyzną o pięć lat młodszym.

Nie wymyśliwszy nic lepszego, postanowiłam posłuchać rady Marii i odwiedzić Natalię. Zebrałam się na odwagę i poszłam „w gości”.

– Dzień dobry, Natalio! Jestem mamą Michała.

– Dzień dobry, domyśliłam się. Proszę wejść.

Do przedpokoju wybiegł chłopiec. Jasne włosy, piwne oczy z figlarnymi iskierkami, szczery uśmiech… Jakże przypominał mi Michała z dzieciństwa!

– Cześć! Jak masz na imię?

– Cześć! Jestem Artur. – Malec przyglądał mi się z zaciekawieniem.

Podałam mu samochodziki. Jego radość była ogromna.

– Od dawna o takich marzyłem! Skąd wiedziałaś? Jesteś wróżką, prawda? Mama mówiła, że są drogie! Mamo, zobacz, otwierają się drzwi, maska i bagażnik!

Wiecie, jak spędziłam następne dwie godziny? Pełzając po podłodze razem z Arturem i bawiąc się samochodzikami. Potem jeździliśmy nimi po kanapie i oglądaliśmy, jak kręcą się kółka.

Zakochałam się! Na dobre i na złe. Artur zdobył moje serce na zawsze. I czułam, że to było odwzajemnione.

Przy Arturze czułam się tak młoda, jak jego mama Natalia. A ona rzeczywiście była piękną i uroczą kobietą, pełną wdzięku i inteligencji. Ciężko było mi nazwać ją „kobietą”, bo wyglądała tak delikatnie.

Zrobiło mi się wstyd, że przyszłam do domu tej młodej kobiety z pretensjami. I jeszcze z zamiarem skłócenia jej z moim synem.

– No cóż, miło było się poznać – powiedziałam, żegnając się.

Wszystkie przygotowane wcześniej zdania nagle gdzieś się ulotniły.

– Przyjdziesz jeszcze do nas? – zapytał Artur. – Proszę, przyjdź! Jesteś fajna! Jeszcze nie pokazałem ci wszystkich moich zabawek!

– Oczywiście, że przyjdę. A wy z mamą też mnie odwiedzicie. Koniecznie!

Niebawem urodzi się moja wnuczka. Artur bardzo się martwi, że mama i tata – Michał – będą teraz bardziej kochać siostrzyczkę niż jego.

– Ale ty, babciu, będziesz mnie kochać najmocniej na świecie, wiem to! – powiedział mi Artur.

Od takich słów robi się bardzo ciepło na duszy. Dobrze, że nie popełniłam błędu i nie zniszczyłam życia synowi. Dla szczęścia w życiu rodzinnym nie liczy się ani wiek, ani status – jestem niesamowicie szczęśliwa, bo szczęśliwe są moje dzieci.

Advertisements

Leave a Comment