Wysoki mężczyzna w pięćdziesiątkach otworzył drzwi. Był elegancki, z uprzejmym spojrzeniem. „Willkommen. Ich bin Tobias Fuchs,” powiedział serdecznie, wyciągając rękę do Marcusa.
Marcus uśmiechnął się dumnie — tak, jak mężczyźni uśmiechają się, gdy uważają się za mądrzejszych niż są w rzeczywistości — i odpowiedział po niemiecku:
„Marcus Keller. Freut mich.
To moja żona. Nie rozumie niemieckiego, ale jest nieszkodliwa.”
Nieszkodliwa?
Tobias spojrzał na mnie. Wymusiłam uprzejmy uśmiech, opuściłam wzrok i udawałam zdezorientowaną.
„Proszę, wejdźcie,” powiedział Tobias, zmieniając język na angielski dla mojego dobra. Jego akcent był łagodny, uspokajający. Wydawał się człowiekiem, który z szacunkiem podchodzi do innych, nie traktując tego jako wysiłek.
To mieszkanie było piękne — przestronne, z promieniami słońca przelewającymi się przez okna od podłogi do sufitu, drewniane podłogi i balkon z widokiem na zielony park.
„To urocze,” szepnęłam.
Marcus przetłumaczył Tobiasowi:
„Moja żona uważa, że to ładne. Ale łatwo ją zaimponować.”
Moje policzki zapłonęły.
Czoło Tobiasa lekko się zmarszczyło.
Obeszliśmy mieszkanie z pokoju do pokoju. Tobias wszystko wyjaśnił — nowe urządzenia, izolowane okna, zarządzanie budynkiem. Marcus przekładał niektóre fragmenty poprawnie, pomijał inne, a kilka zupełnie zniekształcił, aby brzmieć na surowszego negocjatora.
Gdy wróciliśmy do salonu, Tobias zaproponował kawę.
Usiedliśmy — ja na skraju kanapy, Marcus rozłożony pewnie, Tobias w fotelu.
Potem rozpoczęła się prawdziwa rozmowa.
4. Słowa, które nie były dla mnie przeznaczone
Tobias znowu przeszedł na niemiecki, mówiąc szczerze, myśląc, że nie rozumiem.
„To mieszkanie jest dla mnie wyjątkowe. Wychowałem tutaj córkę przez trzy lata. Ale wracam do domu. Moja żona za mną tęskni.”
Mały szczegół. Ludzki.
Marcus całkowicie to zignorował w swoim tłumaczeniu:
„Mówi, że przeprowadza się, bo umowa się skończyła.”
Popiłam kawy, cicho słuchając.
Później rozmowa przesunęła się na finanse.
Tobias podał swoją cenę. Marcus natychmiast się zaśmiał i zaproponował absurdalnie niską ofertę, mówiąc szybko:
„Wiesz, jak to jest — żona nie rozumie finansów. Ona chce tylko ładnej kuchni. Ja podejmuję decyzje.”
Czarna mimika Tobiasa się pogłębiła.
Jednak Marcus nie zauważył.
Kontynuował:
„Właściwie, nie musi wiedzieć wszystkiego. Kobiety wpadają w panikę, gdy pojawiają się szczegóły.”
Mój żołądek się skręcał.
Negocjowali przez dwadzieścia minut, aż Tobias zaproponował lekko obniżoną cenę. Marcus z triumfem uśmiechnął się:
„Widzisz? To łatwe, gdy wiesz, jak radzić sobie z ludźmi.”
A potem —
Potem zaczęła się rozmowa, która zniszczyła wszystko, co myślałam o moim małżeństwie.
Tobias powiedział ostrożnie:
„Jeszcze jedna rzecz. W moim kraju łatwiej jest, gdy nieruchomość przypisywana jest na jedno nazwisko najpierw. Możesz dodać żonę później.”
Marcus nie wahał się ani na chwilę.
„Perfect. Wpiszmy to tylko na moje nazwisko.”
Zamarłam.
Tobias mrugnął.
„Czy twoja żona… zgadza się?”
Marcus zaśmiał się.
Naprawdę zaśmiał się.
„Proszę. Ona nie rozumie ani słowa. A nawet jeśli, to nie jej sprawa. Ja płacę. Ja posiadam. Ona żyje komfortowo dzięki mnie. To wystarczające.”
Twarz Tobiasa się zmieniła — nie w osąd, nie w złość — ale w rozczarowanie.
Krótko spojrzał na mnie.
Opróżniłam swoją wyrazistą minę.
Perfekcyjna iluzja.
Wewnątrz, coś się złamało.
Nie głośno.
Nie dramatycznie.
Ale cicho, jak pękająca szkła.
5. Po oglądaniu
Opuszczając mieszkanie, Marcus był wesoły.
„Znaleźliśmy świetne negocjacje,” chlubił się w samochodzie. „Mówiłem ci, że sobie poradzę. Tobias myśli, że jestem stanowczy. Dobre wrażenie.”
Patrzyłam w okno.
„Mhm.”
Nie zauważył.
„Podpiszemy w przyszłym tygodniu. Wszystko w porządku. Świetna inwestycja. A ty dostaniesz swoją ładną dużą kuchnię, co?”
Stłumiłam gorzki smak.
W domu, Marcus rzucił się na kanapę z piwem i włączył mecz piłkarski.
Stojąc w korytarzu przez długi czas, wciąż miałam buty.
Potem coś wewnątrz mnie — coś długo uśpionego — wstało.
6. Konfrontacja
„Marcus,” powiedziałam, wchodząc do salonu.
Nie spojrzał na mnie. „Hmph?”
„Musimy porozmawiać.”
„Później. Mecz się właśnie zaczyna.”
„Nie. Teraz.”
Tym razem spojrzał na mnie — zaskoczony.
„Ty… robisz dramat?” „Co jest problemem?”
„Na czyje nazwisko,” zapytałam spokojnie, „miałeś zamiar wpisać condo?”
Marcus zamrugał dwa razy.
Za wolno.
Podejrzanie wolno.
„Na nasze. Oczywiście.”
„To nie to, co powiedziałeś Tobiasowi.”
Jego twarz drgnęła.
„Co?”
„Słyszałam cię. Rozumiałam wszystko.”
Silence uderzyła w pokój jak upuszczony kamień.
„Ty…” Marcus się wyprostował. „Mówisz po niemiecku?”
„Tak.